Antygwiazdorski dodatek Drukuj Email
Autor: Marian Biernacki   
niedziela, 30 października 2011 00:00

"W owych dniach Hiskiasz śmiertelnie zachorował. Wtedy przybył do niego prorok Izajasz, syn Amosa, i rzekł do niego: Tak mówi Pan: Uporządkuj swój dom, gdyż umrzesz, a nie będziesz żył. Wtedy Hiskiasz obrócił się swoją twarzą do ściany i modlił się do Pana tymi słowy: Ach, Panie! Wspomnij, proszę, że postępowałem wobec ciebie wiernie i szczerze i czyniłem to, co dobre w twoich oczach. Następnie Hiskiasz wybuchnął wielkim płaczem. A zanim jeszcze Izajasz wyszedł ze środkowego podwórca, doszło go słowo Pana następującej treści: Wróć się i powiedz Hiskiaszowi, księciu mojego ludu, tak: Tak mówi Pan, Bóg Dawida, twojego praojca: Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Otóż, uleczę cię, trzeciego dnia wstąpisz do świątyni Pana. Dodam też do twojego życia piętnaście lat i wyrwę ciebie i to miasto z mocy ręki króla asyryjskiego, i osłonię to miasto przez wzgląd na ciebie i przez wzgląd na Dawida, mego sługę. Następnie Izajasz polecił: Przynieście placek z fig. A gdy przyniesiecie i położycie go na wrzód, zagoi się" [2Krl 20,1-7].

Lektura powyższego fragmentu Słowa Bożego wzbudziła we mnie potrzebę podzielenia się z Czytelnikami naszego miesięcznika kilkoma uwagami odnośnie powiązania czynnika nadnaturalnego z tym, co naturalne i możliwe dla człowieka. Takie bowiem podejście pozwala zachować równowagę w różnych dziedzinach naszego życia i zabezpiecza nas przed niepotrzebnymi skrajnościami.

Oto śmiertelnie chory Hiskiasz. Wezwany do końcowego uporządkowania swoich spraw, błaga o przedłużenie życia. Bóg przychyla się do modlitwy króla i przez tego samego proroka zapowiada mu przedłużenie życia o piętnaście lat.

Sprawa zapachniała niesamowitą sensacją! Kroił się wielki cud! Już widzę te tytuły z pierwszych stron gazet: "Cudownie uzdrowiony król Judy!" "Takie rzeczy nie zdarzają się w Izraelu!" "Teraz widać, z kim Bóg jest naprawdę!"

Lecz Izajasz jeszcze nie skończył mówić. Dopowiedział coś, co nie wszystkim mogło się spodobać: "Przynieście placek z fig. A gdy przyniesiecie i położycie go na wrzód, zagoi się". Taka rada z ust proroka Bożego? Spodziewaliśmy się po tobie czegoś więcej, Izajaszu.

Zalecony przez proroka placek – to masa z fig – znany w starożytności ludowy środek leczniczy, stosowany na uśmierzenie bólu przy stanach zapalnych. Mniej więcej to samo, co i dzisiejsze środki uśmierzające ból, dostępne bez recepty w każdym kiosku i na stacji paliwowej.

Oczywiście, z powodu nalegania Hiskiasza i w tym przypadku nie obyło się bez znaku, ale mnie bardzo zaintrygowało, dlaczego Bóg wybrał taki sposób uzdrowienia Hiskiasza? Z jednej strony, nie ma wątpliwości, że to Bóg go uzdrowił i przedłużył mu życie o 15 lat. Jednak z drugiej strony, poprzez nakaz zastosowania tak popularnego medykamentu, ten cud – jakbyśmy to dziś powiedzieli – nie nadawał się do mediów.

Jest w tym jakaś tajemnica, dlaczego czasem Pan, litując się nad potrzebującym człowiekiem, nie chce ze swojej pomocy robić żadnej sensacji. Dlaczego Bogu nie zależy na "dobrej prasie" i wystarcza Mu serdeczna wdzięczność samego uratowanego.

W życiu prawdziwych, duchowo dojrzałych chrześcijan elementy nadprzyrodzone dość często występują obok zupełnie naturalnych środków i zachowań. Autentyczna wiara w Boga i doświadczanie Jego nadprzyrodzonej pomocy nie doznaje uszczerbku i nie traci blasku z powodu zwyczajnych zachowań. Modlitwa o uzdrowienie i zażycie tabletki przeciwbólowej nie muszą się wzajemnie wykluczać. Skorzystanie przez człowieka wierzącego z ziół leczniczych, zastosowanie się do praktycznych porad starszych osób, poddanie się zaleceniom lekarza – nie dyskwalifikuje nas w oczach Pana i automatycznie nie świadczy o naszym niedowiarstwie.

Ważne, abyśmy zawsze rozmawiali o naszych sprawach i potrzebach z Bogiem i swojej ufności nie złożyli w tych naturalnych środkach. Rzecz w tym, aby wszystko, co robimy, wynikało z wiary. Masa figowa była znana medykom dworu królewskiego. Jej skuteczność w tym konkretnym przypadku wzięła się stąd, że ustami Izajasza została przypisana królowi przez samego Boga! W ten sposób ten okład z placka figowego na wrzód był już czynem wiary, a nie rozpaczliwym i po omacku poszukiwaniem ratunku.

Nadprzyrodzone i naturalne razem. Jedno i drugie pochodzi od Boga. Źle się dzieje, gdy chrześcijanin gardzi tym, czym Bóg nas w sposób naturalny obdarzył. Martwi mnie ultraduchowość obserwowania w zachowaniu niektórych chrześcijan. Człowiek – dopóki jest w ciele – choćby nie wiem jak napełniony Duchem Świętym, ma przejawiać cechy normalnego zachowania. Słowo Boże zaleca równowagę. "Będę się modlił duchem, będę się modlił i rozumem; będę śpiewał duchem, będę też śpiewał i rozumem" [1Ko 14,15]. Święty Paweł modlił się językami więcej niż wszyscy, a jednak w zgromadzeniu wolał powiedzieć pięć słów zrozumiałych niż dziesięć tysięcy w obcym języku. Apostoł Piotr w dzień Zielonych Świąt wypowiadał wiele słów w nieznanym języku, lecz gdy zbiegli się ludzie, wygłosił kazanie w naturalnym języku, po żydowsku.

Każda żona i każdy mąż wierzący ma rozwijać się duchowo i zabiegać o to, by chodzić w pełni Ducha Świętego. Jednak każde chrześcijańskie małżeństwo powinno też mieć wspólny czas przy posiłku i robieniu zwyczajnych rzeczy. Być razem na nabożeństwach, ale też razem iść do sypialni, bynajmniej nie tylko po to, aby się tam wyspać.

Nie przynosimy Bogu chwały, żyjąc wyłącznie w naturalny sposób i kierując się swoimi zmysłami. Tak to nawet poganie potrafią żyć. Nie przysporzymy też chwały Bogu, odrzucając to, co naturalne i starając się wszystkiemu, każdej swojej czynności nadawać charakter duchowy. Taka duchowość razi i bardziej podoba się diabłu niż Bogu, który stworzył nas przecież z naturalnymi zdolnościami i zachowaniami.

Miejmy zawsze Pana przed sobą. Chodźmy pełni Ducha Świętego i przy tym nie strońmy od korzystania z tego, co naturalne.