Modlitwa - służba, która porusza Drukuj Email
Autor: Edwin i Lillian Harvey   
sobota, 30 czerwca 2012 02:00

"A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani... z wielką mocą składali świadectwo... a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich" (Dzieje Ap. 4:31,33).

"A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga... Nagle powstało wielkie trzęsienie ziemi..." (Dzieje Ap. 16:25,26).

Mówiąc o zmaganiu się w modlitwie poprzez Ducha, ta szlachetna, dobra kobieta, pani Catherine Booth, w ten sposób zwracała się do młodszych nawróconych:

"Jedną z rzeczy, którymi zasmucałam Bożego Ducha w początkowym okresie, było to, że nie pozwalałam Mu, uczynić ze mnie kobietę modlitwy, na tyle na ile On by tego pragnął; a jednak, może w porównaniu z wieloma innymi, byłam nią. On kładł na moje serce poszczególnych ludzi czy pewne tematy, w taki sposób, że musiałam się modlić; ale jakże gorzko żałowałam i płakałam przed Panem, że nie pozwoliłam Mu w tym względzie pokierować mną całkowicie."

Przyjmijcie ostrzeżenie! Wy, których On dopiero zaczyna prowadzić, pozwólcie, aby On was prowadził. Wylewajcie swoje dusze dla innych i z innymi. Wierzę, że więcej dusz zostaje przekonanych dzięki modlitwie, niż dzięki mówieniu. Zauważyłam to wiele razy. Widziałam w zaułkach największych sal, teatrów i galerii, wielu niewyobrażalnie zatwardziałych ludzi, zachowujących się w bardzo nieoczekiwany sposób, ogarniętych przez wpływ modlitwy. Być może to wtedy, kiedy bunt dojrzał już do tego, by gwałtownie wybuchnąć, niepokaźna kobieta wyciągnęła swoje ręce w stronę zgromadzonych i powiedziała: "Pomódlmy się."

Widziałam jak wielka grupa ludzi przyjęła postawę cichości i poszanowania. Obserwowałam zachowanie się zgromadzonych i widziałam wielkich, szorstkich, ciemnoskórych mężczyzn jak pochylali swoje głowy i niejednokrotnie ocierali swoje oczy; a kiedy powstaliśmy do śpiewania, nie było już zakłócenia porządku, ale wszyscy usiedli z uroczystym postanowieniem, że będą słuchać. Podczas tej modlitwy setki ludzi zostało przekonanych o grzechu. Przekonał ich Duch Swięty toczący bój o ich dusze w sercu tamtej kobiety.

"Modlitwa jest agonią duszy - walką ducha. Wiecie jak mężczyźni i kobiety postępują względem siebie, kiedy rozpaczliwie pragną, aby coś się stało. To właśnie jest modlitwa, do Boga, czy człowieka; a kiedy twoje serce zostanie poruszone, stopione i dotknięte a Duch Święty położy ci na sercu dusze ludzkie, otrzymasz moc i kiedykolwiek będziesz się modlił, ktoś zostanie przekonany - oczy którejś biednej duszy zostaną otwarte i rozpocznie się jej życie duchowe."

Idź naprzód, od siły do siły,
Walcz, mocuj się i módl się,
Podeptaj wszystkie siły ciemności,
I zwyciężaj cały dzień;
Pozwól jednak, aby Duch wołał
we wszystkich swoich żołnierzach:Przyjdź!
Aż Chrystus Pan zstąpi z wysokości
i zabierze zwycięzców do domu.
(Charles Wesley)

Bezpośrednia moc modlitwy w pewnym sensie może wszystko. Modlitwa porusza ręką, która porusza światem. Otwiera dla wierzącego Boże źródła. W jakich bitwach nie brała udziału! Jakich ran nie zagoiła! Jakiego bólu nie ukoiła! Jest bogactwem ubóstwa, ucieczką od nieszczęścia, siłą w słabości, światłem w ciemności. Jest wymową, która daje moc kazalnicy. Jest ręką, która powala Szatana i łamie kajdany grzechu. Przechyla szalę losu skuteczniej niż ostrze miecza, jest zręcznością mężów stanu, ciężarem berła. Podporządkowała sobie skrzydła czasu, odwróciła kosę śmierci i obróciła niebiański grymas i najciemniejszą chmurę w deszcz błogosławieństw. (Guthrie)