Autor: Katarzyna Zychla
|
wtorek, 17 maja 2011 00:00 |
W Twoich rękach kamień odkrywa, że ma serce.
Ślepy rozpoznaje drzewa i ptaki.
Ułomny przypomina sobie własne imię.
Woda zaczyna smakować jak najlepsze wino.
Sieci rwą się jak pajęczyna.
Burza cichnie jak skarcony pies.
Skała tryska wodą.
Z zaciśniętych dłoni wypadają kamienie.
Kto pyta o miłość?
Wciąż żądni znaków i cudów.
Obojętni na słowa.
Historia lubi się powtarzać.
Z bloków, domków jednorodzinnych, willi –
wychodzą gapie, ciekawi po co karmisz głodnych,
podajesz dłoń śmierdzącym pijakom,
niegrzeczne dzieci bierzesz na kolana.
Świat milknie zadziwiony…
Przychodzisz do człowieka z kością zgody.
A mimo to, wciąż masz ręce pogryzione gwoździami.
Ujadają na Ciebie, szczują złością, trzaskają
drzwiami przed nosem.
Wracasz…
Z nową porcją miłości.
Większą.
|