Strumienie na pustyni - 26 lipiec Drukuj Email
Autor: L.B.Cowman   
środa, 26 lipca 2017 00:00

Albowiem my w Duchu oczekujemy spełnienia się nadziei usprawiedliwienia z wiary. (Gal. 5, 5)

Bywają chwile, gdy wszystko przedstawia się w czarnym świetle, tak mrocznym, że potrzebuję dużo czasu, by znów zobaczyć promyk nadziei. Już to jest ciężarem, gdy mając nadzieję, trzeba męczyć się oczekiwaniem. Długo nie spełniająca się nadzieja nuży serce; lecz szukać nadziei przy braku najmniejszej szansy jej spełnienia, i przy tym nie poddać się rozpaczy, to największa cierpliwość, jaką można sobie wyobrazić. To tak, jakby otworzyć okno i widzieć tylko mrok ciemnej nocy, a mimo to nie zamykać okna, mając nadzieję, że za chwilę pojawią się gwiazdy; albo też odczuwać zupełną pustkę w sercu i nie pozwolić, by cokolwiek nikczemnego zapełniło tę pustkę. Takie doświadczenia przeżywał Job, Abraham idąc drogą na górę Moria; tak było z Mojżeszem w ziemi Midianitów i z Synem Człowieczym w ogrodzie Getsemane. Najtrudniej pozostać mocnym, jakoby widząc Niewidzialnego i z cierpliwością oczekiwać urzeczywistnienia nadziei.

Panie! Ty godziny oczekiwania uczyniłeś pięknymi; Ty nauczyłeś nas wypełniać wolę Ojca naszego, w czymkolwiek by się wyrażała, ponieważ to jest Jego wolą. Ty nam to odkryłeś, że dusza może widzieć przed sobą czaszę, napełnioną smutkiem i nie odtrącić jej, będąc przekonaną o tym, że oczy Ojca widzą dalej od jej oczu. On widzi daleko naprzód.

Daruj mi Twoją Boską moc – moc Getsemane! Daj mi moc, by w oczekiwaniu patrzeć w niebo z okna, gdy gwiazd nie widać. Daj mi moc, by stać niewzruszenie, choć w ciemnych czeluściach nocy znikła oczekiwana przeze mnie radość. Osiągniemy moc, gdy nauczymy się „duchem oczekiwać i mieć nadzieję”. Dążmy do tego, aby być wśród tych, tak nielicznych, którzy wędrując po ziemi, każdego poranku, w południe i w nocy, mają pełną świadomość, że to nieznane, co ludzie nazywają Niebem, znajduje się w „bezpośredniej bliskości za kulisami wszystkiego, co jest widzialne”.