Zwiastowanie i modlitwa Drukuj Email
niedziela, 01 czerwca 2014 00:00

Zwiastowałem sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu, oto warg swoich nie zamknąłem Panie, Ty wiesz o tym...

Niech się rozweselą i rozradują w tobie wszyscy, którzy cię szukają... Psalm 40:10, 17, 18

Modlitwa jest nieodzownym ogniwem w łańcuchu przyczyn, które prowadzą do przebudzenia; tak samo, jak prawda. Niektórzy gorliwie wykorzystywali prawdę, aby nawracać ludzi, ale kładli bardzo mały nacisk na modlitwę. Zwiastowali, mówili, rozdawali traktaty z wielką gorliwością i dziwili się, że mają tak niewiele sukcesów. Powodem jest to, że zapomnieli używać tej drugiej gałęzi, to znaczy skutecznej modlitwy. Przeoczyli fakt, że prawda sama w sobie nie może dać efektów bez Ducha Bożego.

Czasami zdarza się, że ci, którzy są najbardziej zaangażowani w głoszenie prawdy nie są najbardziej zaangażowani w modlitwie. Jest to zawsze wielka szkoda, bo jeżeli oni, albo ktoś inny nie będzie miał ducha modlitwy, to sama prawda tylko zatwardzi ludzi w braku skruchy. Prawdopodobnie w dzień sądu okaże się, że sama prawda nawet przedstawiana bardzo gorliwie niczego nie dokonała, jeżeli duch modlitwy nie był powiązany z prezentowaniem jej.

Inni błądzą w drugą stronę. Nie chodzi o to, że kładą zbyt duży nacisk na modlitwę, ale przeoczają fakt, że można się modlić wiecznie, lecz sama modlitwa nic nie wykona. Grzesznicy nie nawracają się przez bezpośredni kontakt z Duchem Świętym, lecz przez prawdę, zastosowaną przez Ducha Świętego. Oczekiwanie na nawrócenie grzeszników poprzez samą modlitwę bez przedstawienia prawdy byłoby kuszeniem Boga. Charles Finney


Charles Finney miał ten przywilej, że miał modlącego się człowieka, o imieniu Abel Clary, który modlił się o niego, kiedy ten głosił Słowo. Abel Clary nawrócił się na tej samej ewangelizacji, na której nawrócił się Finney. Podczas gdy Finney zwiastował Słowo z taką logiką i mocą, że sędziowie i prawnicy, jak również ludzie ze wszystkich klas społecznych nawracali się, Clary pozostawał sam w swoim pokoju i błagał Boga o dusze i doprowadzał ich do zrodzenia.

Przyjaciel powiedział o Ablu Clary tak: „On się modlił prawie cały czas, w dzień i w nocy. Czasami nie mógł stać na kolanach, więc leżał na twarzy, jęczał i modlił się w taki sposób, który mnie zadziwiał.”

Finney napisał o nim tak: „Ten brat Clary działał w Rochester tak długo, jak ja. Nigdy nie pokazywał się publicznie, ale poświęcił się całkowicie modlitwie.” W rezultacie tego przebudzenie Finneya w Rochester było w proporcji i mocy takie, jak za czasów apostołów i było jednym z największych w historii.”

David Hill, misjonarz w Chinach po okresie pozornej bezowocności powiedział: „Wiele razy uświadomiłem sobie to, że chociaż na początku pracy misyjnej w mieście należy poświęcić wiele uwagi i czasu na publiczne zwiastowanie ewangelii, to przychodzi czas, kiedy dobrze jest wycofać się i spędzać dni sam na sam z Bogiem. Najpierw prorokuj do tych kości i powiedz im: Kości suche, słuchajcie Słowa Pana. Potem prorokuj do wiatru ... i powiedz do wiatru: Tak mówi Pan Bóg, Przyjdź z czterech stron i natchnij tych pobitych, aby ożyli.

Przyszło mi to na myśl, kiedy rozmyślałem o przypadku Li Mung Chiao, gdzie kazanie wydaje się być jak narkotyk na rynku; gdzie ludzie wydają się liczyć perły, które podajesz im w czymś zwyczajnym; gdzie po kilku latach zwiastowania nie ma ani jednego gorliwego chrześcijanina. Czy w takim miejscu nie jest potrzebna przerwa i wycofanie się na osobność, aby przyjść do Boga sam na sam i w pokucie z modlitwą, błaganiem i z wiarą przedstawienie tej sprawy Jemu? Pan na pewno ma szacunek dla swoich sług, którzy zachowują twarz przed tymi, do których zostali posłani.”