Śmierć - największy wróg Drukuj Email
Autor: Billy Graham   
wtorek, 01 listopada 2011 02:00

Żyjemy w czasach, w których ludzie starają się zapominać o śmierci. Nasza obecna filozofia życia usiłuje negować fakt istnienia śmierci. Staramy się przezwyciężyć problem śmierci przez ignorowanie faktu jej istnienia. Młodzi ludzie na ogół nie lubią chodzić na pogrzeby. Nie chcą nawet myśleć o śmierci. Wydaje się im, że wszyscy inni umrą tylko nie oni. Myślą sobie - to tylko on lub oni mieli takiego ,,pecha”, że zginęli w wypadku, ja jestem w innej, lepszej sytuacji, mnie to nie spotka. Jednakże wszyscy umierają. Od momentu narodzenia się zaczynamy powoli umierać. Śmierć jest najbardziej ,,demokratycznym” przeżyciem na ziemi: wszyscy mamy w niej udział. Kiedyś przez około pół godziny obserwowałem drzwi wejściowe do szpitala. Co chwila przywożono kogoś - jednego rannego w wypadku samochodowym, drugiego w bójce, trzeciego z zawałem serca, itd..

Pomyślałem wtedy: jak szybko przychodzi śmierć, jak kiwnięcie palcem... Jednakże zawsze myślimy o niej jako o czymś, co spotyka tylko innych ludzi. Nie lubimy starzeć się i umierać. Nasza cywilizacja nie może uporać się z naturalnym procesem starzenia się i umierania. Gdybyśmy jednak zrozumieli znaczenie śmierci i przyjrzeli się jej z odpowiedniej perspektywy, pomogłoby to nam lepiej żyć. Chciałbym więc, abyśmy przyjrzeli się śmierci oczami Biblii i dowiedzieli się, co Biblia ma do powiedzenia na temat śmierci.

Biblia uczy przede wszystkim, że śmierć jest nieprzyjacielem człowieka i Boga. Nie mówię w tej chwili o słabości, strachu i rozpaczy, mówię o samej śmierci. Śmierć jako zjawisko jest naszym wrogiem. Zmiata ludzi z ziemi często u szczytu ich twórczych sił, wtedy, kiedy jeszcze są potrzebni w rodzinie, w miejscu pracy, w narodzie. Zostawia po sobie pogrążoną w smutku wdowę i osierocone dzieci. Bóg jednak nigdy nie miał w swoich zamiarach zsyłać śmierć na człowieka. W ogrodzie Eden nie było śmierci, nie było bólu, łez i cierpień. Nie były potrzebne ani siły porządkowe, ani i wojskowe. Człowiek był doskonały i żył w doskonałym pod każdym względem środowisku przyrodniczym. Jednakże mający wolną wolę człowiek zbuntował się przeciwko Bogu. Ten bunt nazywa się grzechem. Biblia uczy, że w następstwie grzechu pojawiała się na ziemi śmierć i dzisiaj panuje ona nad całym rodzajem ludzkim. Śmierć jest karą za grzech człowieka. My jako grzesznicy jesteśmy wszyscy pod wyrokiem śmierci. Starzejemy się i więdniemy dlatego, że jesteśmy grzesznikami i śmierć w pewnym sensie jest błogosławieństwem. Ona bowiem uwolniła świat od wielu takich ludzi jak Hitler... Śmierć daje każdemu pokoleniu szansę nowego początku. Biblia uczy również, że ten największy wróg człowieka - śmierć będzie ostatecznie zniszczona.

Nadchodzi dzień, kiedy Jezus Chrystus będzie panował jako Król królów i Pan panów. Wszystko, co się sprzeci­wia woli Bożej, będzie zniszczone, a ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony, będzie śmierć. Ci, którzy są w Jezusie Chrystusie będą mieli udział w zmartwychwstaniu i otrzymają nowe ciała. Nowe ciała będą chwalebne (uwielbione), silne, duchowe, nieśmiertelne, nie psujące się, odporne na grzech, starzenie się i śmierć. Będziemy mieli ciała podobne do ciała Pana Jezusa. Biblia uczy, że ten wróg - śmierć została już pokonana. Została pokonana na krzyżu i przez zmartwychwstanie Pana Jezusa. Ostateczne jednak zniszczenie śmierci należy do przyszłości, a walka ze śmiercią trwa jeszcze, choć, jak wyżej powiedziałem, złamanie jej mocy nastąpiło już na krzyżu i w zmartwychwstaniu Chrystusa. Dzisiaj jednakże nie widać tego, aby śmierć była zwyciężona. Przypominają nam o tym nekrologi w gazetach i jadące ulicami miast i wsi karawany pogrzebowe. A jednak apostoł Paweł powiada, że śmierć jest jak żądło jadowitego insekta, które zostało złamane...

Jedną z przyczyn, dla której boimy się śmierci, jak uczy Biblia, jest to, że po śmierci, następuje sąd. Boimy się sądu, ponieważ wszyscy mamy poczucie winy. Wiemy, że obraziliśmy naszego Boga. To jest przyczyna, dla której w każdej religii lub kulturze jest pojęcie i praktykowanie jakiejś formy odkupienia przez krew. Bodajże we wszystkich religiach świata było lub nadal istnieje pojęcie i praktyka odkupienia przez krew. Pismo Święte powiada, że bez rozlania krwi nie ma przebaczenia i dla tej przyczyny Jezus umarł na krzyżu. W I Liście Jana czytamy, że krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu (1,7). Bez krwi nie ma oczyszczenia, bez śmierci nie ma zwycięstwa nad śmiercią. Jezus musiał umrzeć, abyśmy żyli i stępił żądło śmierci przez usunięcie strachu przed sądem. Pismo Święte uczy: nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie (Rzymian 8, 1).

Chwała niebios

Gdy czasami przemawiam na pogrzebie, powiadam do zasmuconej rodziny: „nie wstydźcie się płaczu”. Nie ma bowiem nic niewłaściwego w ronieniu łez nad grobem umiłowanych, którzy odeszli od nas, lecz Pismo Święte mówi, abyśmy nie smucili się jak ci, którzy nadziei nie mają. Błogosławieni są ci, którzy w Panu umierają. Ci, którzy poszli do nieba i są z Chrystusem, są szczęśliwsi od nas i za nic w świecie nie chcieliby powrócić do świata. Słyszałem jak pewien kaznodzieja mówił o Łazarzu, który został wskrzeszony z martwych: „on nie chciał wrócić. Dlatego Jezus musiał zawołać go donośnym głosem: „Łazarzu wyjdź!”. Łazarz zakosztował już coś z chwały niebios i dlatego nie chciał wrócić na ziemię.

Śmierć człowieka niewierzącego jest opisana przez Samuela Johnsona, który tak przedstawia stratę swego przyjaciela: „doznawałem nieznanego mi dotąd uczucia zakłopotania, pasji (cierpienia), przerażającej ciszy, smutku, ciemnej, bezimiennej terroryzującej siły”. Sommerset Maugham. nowelista, powiada, że „umieranie jest piekielnym przeżyciem”. Cosię jednak dzieje z wierzącym, z człowiekiem żywej wiary? Przede wszystkim śmierć przynosi trwałe uwolnienie od zła. My, którzy skosztowaliśmy Bożej sprawiedliwości mamy pragnienie być całkowicie czyści. Pragniemy żyć w społeczeństwie czystym, w którym nie ma kłamstwa, zazdrości, nienawiści lub przestępstwa. Tak długo jak żyjemy na tej ziemi, nie osiągniemy tego, ponieważ nie można zbudować doskonałego społeczeństwa na chwiejnych fundamentach ludzkiej natury. Gdy umrę w Chrystusie, powiada Biblia, idę natychmiast przed oblicze Chrystusa, do nowego świata, wolnego od mocy grzechu, bólu i niepokoju. Paweł używa słowa „odejść” (odjechać) zawierającego w sobie myśl o odpłynięciu statku, uwolnieniu z niewolnictwa, rozwiązaniu wielkiego problemu lub powrotu do domu. To jest część tego, co śmierć przynosi wierzącemu.

Ukoronowany sprawiedliwością

Oznacza to również, że wierzący będzie podobny do Jezusa. Śmierć ostatecznie zamyka proces naszego uświęcenia, które zaczyna się w ziemskim życiu wierzącego człowieka. Apostoł Paweł nazywa to wieńcem (w innych tłum. „korona”) sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy (2 Tym. 4, 8). To jest dla mnie zapierająca dech myśl! Ukoronowany sprawiedliwością! Tutaj tylko skosztowaliśmy tego. Z niecierpliwością czekam tego momentu, kiedy będę miał przywilej być ukoronowany sprawiedliwością. Będziemy podobni do Chrystusa w poznaniu.

Tutaj widzimy i poznajemy tylko częściowo. Historia jest dla nas zagadką, nie możemy jej dokładnie zrozumieć. Gdy bierzemy do ręki i patrzymy na przeźrocza widzimy niedokładny obraz, dopiero gdy przez światło projektora rzucamy go na ekran, widzimy szczegóły. Podobnie dzieje się z naszą wiedzą o Bogu i człowieku. Tutaj tak mało wiemy, lecz pewnego dnia zobaczymy to wszystko przez potężne Boże światło.

Będziemy podobni również do Chrystusa w miłości. Tutaj na ziemi w wielu rzeczach które czynimy, angażujemy nasze własne „ja”, lecz pewnego dnia w Chrystusie będziemy mieli doskonałą miłość. Co to będzie za chwalebny dzień, gdy znajdziemy się w niebiesiech! Nowym niebie, nowej ziemi!

W pojednaniu z Bogiem

Kiedyś pewien felietonista radził czytelnikom zrobić pięć rzeczy na wypadek śmierci. Powiedział tak: „po pierwsze - pogódź się z faktem swojej śmierci.

Po drugie - jeśli przekroczyłeś pięćdziesiątkę przygotuj sposób umierania.

Po trzecie - zabezpiecz materialnie tych, których zostawisz na ziemi (przede wszystkim ubezpiecz się).

.Po czwarte - napisz testament.

Piąte - pojednaj się z Bogiem, ale szczerze mówiąc nie umiem ci poradzić jak to zrobić.

A więc ja chciałbym zaproponować ci, jak to zrobić. Pokutuj za swoje grzechy i przyjmij Jezusa Chrystusa jako swego Zbawiciela i Pana. Możesz to uczynić teraz w tej chwili. Chodzi tu o coś więcej niż tylko o „pojednanie” się z Bogiem. Ty potrzebujesz osobistego poznania Jezusa Chrystusa. Tu chodzi o coś więcej niż przynależność do kościoła, chrzest lub moralne życie. Chodzi o osobisty, intymny stosunek do Jezusa Chrystusa, w którym jesteś gotów wziąć swój krzyż i naśladować Go, gotów zaprzeć się samego siebie i uczynić Go swoim Panem, Mistrzem i Zbawicielem.

Zapraszam Cię, abyś upewnił się, czy Jezus Chrystus jest w twoim sercu i czy jesteś gotów do spotkania ostatniego wielkiego wroga ludzkości - śmierci? Czy jesteś gotów przejść przez dolinę cienia śmierci i nie bać się złego? Czy Jego łaska i kij pocieszają ciebie? Czy znasz Go? Czy jesteś własnością Chrystusa? Czy będzie On z tobą w ostatniej chwili twego życia?

tł. J.T.