Strumienie na pustyni - 04 grudzień Drukuj Email
Autor: L.B. Cowman   
wtorek, 04 grudnia 2012 00:00

„... wstąpił na górę, aby samemu się modlić” (Mat. 14, 23)

Jedno z błogosławieństw dawnego sposobu obchodzenia szabasu polegało na pokoju, odpoczynku i świętej ciszy. Niepojęta moc ma swój początek w samotności. Wrony latają gromadami, wilki chodzą stadami, lecz lew i orzeł zawsze są samotnikami. Moc nie objawia się w krzyku i hałasie. Moc jest w spokoju. Jezioro musi być spokojne, aby niebiosa odbijały się w jego powierzchni. Pan Jezus miłował ludzi, jednak czytamy, że często oddalał się, by pozostać sam. Jak najczęściej starał się oddalić od tłumu, szukając spokojnego miejsca. Wieczorami „wymykał” się na wierzchołki gór.

W większości usługiwał w miastach i na brzegu morza, lecz bardzo lubił góry i często przy nadejściu nocy odchodził w zacisze ich spokojnych niszy.

W naszych czasach szczególnie koniecznym jest szukanie odosobnienia, by być sam na sam z Panem i siedzieć u Jego nóg w świętym zaciszu Jego obecności. O, jakże nam trzeba wrócić do utraconej sztuki rozmyślania! Jak niezbędną jest nam zachęta, by mieć czas na przebywanie z dala od ludzi, od zgiełku i zamieszania wokół codzienności! O, jakże radośnie i przyjemnie jest otrzymywać pokrzepienie przez ufność w Bogu!

Każdy wierzący człowiek pragnący mocy, powinien mieć swoje „Miejsce Najświętsze”, do którego wchodzi tylko Bóg.