Strumienie na pustyni - 25 grudzień Drukuj Email
Autor: L.B. Cowman   
niedziela, 25 grudnia 2016 00:00

„... i nadadzą mu imię Immanuel, co się wykłada: Bóg z nami" (Mat. 1, 23)

„Książę pokoju” (Iz. 9, 5)

W powietrzu dźwięczy wdzięczna pieśń,

Na niebie jasna gwiazda lśni,

A z piersi matki modłów głos

Się wznosi o Dzieciątka dni.

Cichutko płacze Dziecię to –

Choć gwiazda skrzy – odczuwa, ból...

Gdyż oto w małym Betlejem

Narodził się wieczności Król!

Kilka lat temu przed świętami pamiątki Narodzenia Pana Jezusa, została wydana niezwykła kartka świąteczna pod tytułem: „Gdyby nie przyszedł Chrystus”. Jej treść oparta jest na słowach Zbawiciela: „Gdybym Ja nie przyszedł”. Pocztówka przedstawiała pewnego kaznodzieję, który w wigilię święta Narodzenia Pańskiego zasnął głębokim snem w swoim pokoju i śnił mu się sen o świecie, w którym Jezus nigdy się nie narodził.

W tym śnie wydawało mu się, że widzi swoją rodzinę, ale dzieci nie zawiesiły swoich skarpet oczekując prezentów od „aniołka”; nie było wianków ani zieleni, którymi zwykle ozdabiano pokój z okazji świąt, nie było żadnych wspomnień o Panu Jezusie dla pociechy i pokrzepienia serc.

Wyszedł na ulicę, lecz tam nie było ani jednego kościoła z wieżą, wskazującą ku niebiosom. Wrócił do domu, do swego gabinetu, lecz tam nie było żadnej książki o Zbawicielu. Usłyszał dzwonek – to maleńka dziewczynka przyszła prosić go, aby odwiedził jej biedną, umierającą matkę. Poszedł szybko z płaczącym dzieckiem i wszedłszy do pokoju chorej usiadł koło niej i powiedział: „mam tu słowa pociechy dla pani”, i otworzył Biblię, lecz ta kończyła się księgą proroka Malachiasza i nie było w niej nowotestamentowej wieści, obietnicy nadziei zbawienia, dlatego tylko pochylił głowę i razem z chorą zapłakał gorzkimi łzami rozpaczy.

Dwa dni później stał przy jej grobie na cmentarzu i na jego ustach nie było słów pociechy o zwycięskim zmartwychwstaniu, ani o otwartym Niebie, tylko: „Wraca się proch do prochu, marność ku marności”, a dalej przed nami – rozłąka bez końca. Wreszcie uświadomił sobie, że „On nie przyszedł” i zapłakał gorzko w swoim smutnym śnie.

Nagle obudził się i okrzyk radości wyrwał się z ust jego, ponieważ usłyszał śpiew chóru w sali zebrań, niedaleko od jego domu:

Pośpieszcie, o wierni, głośno triumfując,

By ujrzeć cudowne to Betlejem!

Ujrzeć Dzieciątko dla nas narodzone!

Oddajmy pokłon Jemu, oddajmy pokłon Jemu,

Oddajmy pokłon Jemu – Królowi!

Radujmy się i weselmy, gdyż „On przyszedł”. Nie zapomnijmy tego, co zwiastował anioł: „...Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan” (Łuk. 2, 10. 11)

Niech nasze serca napełnią się współczuciem dla pogan w dalekich krajach, nie świętujących błogosławionej pamiątki Narodzenia Chrystusa Pana.

„Idźcie, najedzcie się tłustego jadła i napijcie się słodkich napojów, udzielcie też tym, którzy nic nie przygotowali” (Nehem. 8, 10)