Strumienie na pustyni - 13 maj Drukuj Email
Autor: L.B.Cowman   
piątek, 13 maja 2016 00:00

„... nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy” Rz. 8, 26

Wiele nieporozumień w naszym chrześcijańskim życiu ma miejsce w związku z odpowiedziami na nasze modlitwy. Bywa tak, że modlimy się o cierpliwość, a Ojciec nasz Niebieski daje nam takie warunki, w których nasza cierpliwość zostaje w wyższym stopniu poddana próbie, gdyż „ucisk wywołuje cierpliwość” (Rz. 5, 3).

Prosimy, aby Bóg dał nam pokorę, a On posyła cierpienia, gdyż my przez to, co cierpimy, uczymy się posłuszeństwa.

Modlimy się, by nie być egoistami; wtedy Bóg zsyła takie wypadki, które wymagają od nas samozaparcia: abyśmy szukali pożytku dla ubogich i nauczyli się kłaść dusze swoje za braci.

Prosimy Boga o ciche i pokorne serce, jak u Baranka Bożego; i oto On daje nam służbę wymagającą pokory, albo znajdziemy się w sytuacji, w której ludzie nas krzywdzą, a my nie protestujemy, aby nie oddawać złem za złe „...i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone” (Iz. 53,7).

Prosimy o wybawienie od ducha rozdrażnienia – a oto nagle przylatuje istna burza pokuszeń, aby wywołać w nas zdenerwowanie. Prosimy o uspokojenie, a tu nerwy nasze są napięte do ostateczności, abyśmy zwracając się ku Panu zrozumieli, że ciszy jaką On daje – nic nie może zmącić.

Prosimy Pana, aby pomnożył w nas miłość; w odpowiedzi posyła nam cierpienia; na naszej drodze spotykamy się z pozornie nieprzyjemnymi ludźmi, którzy działają na nasze nerwy i ranią uczucia nierozważnym postępowaniem: lecz miłość jest cierpliwa, miłosierna, nie przeciwstawia się, nie wpada w rozdrażnienie. Miłość wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa; nigdy nie ustaje.

Pragniemy, aby widziany był w nas Chrystus, a na to On odpowiada:

„Oto wytapiałem cię sobie jak srebro, próbowałem cię w piecu cierpienia” (Iz. 48, 10). „Czy ostoi się twoje serce, czy ręce twoje będą dość mocne...?” (Ezech. 22, 14). „Czy podołacie?”

Aby mieć pokój i zwycięstwo, trzeba nauczyć się przyjmować wszystko jako z ręki Bożej. Wszelką okoliczność, doświadczenie, czy utratę czegoś, jako posłane przez Niego, naszego Ojca, i żyć na niebiosach, pod chmurami, przed samym tronem Bożym i tam z góry spoglądać na wszystko, co nas otacza, jako na cząstkę wyznaczoną nam przez miłującego Ojca.