Strumienie na pustyni - 22 sierpień Drukuj Email
Autor: L.B. Cowman   
środa, 22 sierpnia 2012 00:00

„...jedni na deskach, drudzy na czymkolwiek ze statku. W ten sposób ocaleli wszyscy i przedostali się na ląd” (Dz. Ap. 27, 44)

Ta zdumiewająca historia podróży ap. Pawła do Rzymu, ze wszystkimi jej doświadczeniami i zwycięstwami, jest wspaniałym przykładem świateł i cieni na drodze wiary, w ciągu całego życia człowieka. Znamienną cechą takiego życia, jest splot trudnych doświadczeń ze zdumiewającą interwencją Boga i cudownym realizowaniem Jego planów.

Utarło się mniemanie, że życie wiary idzie drogą usianą kwiatami, a Bóg wkraczając w losy swojego narodu, czyni to z taką wspaniałością i okazałością, że natychmiast zostajemy uwolnieni od wszelkich trudności. Rzeczywistość zaś pokazuje nam coś zupełnie innego. Cała Biblia jest jakby utkana i przepleciona kolejnymi doświadczeniami i zwycięstwami całego mnóstwa świadków, zaczynając od Abla, a kończąc na ostatnim męczenniku.

Sam ap. Paweł jest przykładem tego, ile dziecko Boże zdolne jest znieść doświadczeń, i pozostać niezłamanym i niezgnębionym duchowo. W Damaszku, za składanie świadectwa o Jezusie, Paweł był ścigany przez prześladowców i zmuszony uciec, by ratować swoje życie. W tym wypadku nie było widać jakiegoś wozu ognistego, przysłanego z nieba w towarzystwie gromów i błyskawic, dla wybawienia męża Bożego, lecz:

„... uczniowie zabrali go w nocy, przerzucili przez mur i spuścili go w koszu”, i w ten sposób został wybawiony z rąk morderców. W starym bieliźnianym koszu, niby zwinięta bielizna lub zapas pokarmu – sługa Jezusa Chrystusa został spuszczony z okna i uciekł przed gniewem wrogów. Następnie widzimy go przebywającego długie miesiące w więzieniu; opowiada nam o uciskach, postach, opuszczeniu przez wszystkich przyjaciół; o okrutnych biczowaniach i zwierzęcym obchodzeniu się z nim.

Potem, mimo że Bóg obiecał mu wybawienie, widzimy go we władzy burzliwych fal morskich, zmuszonego do doglądania zdradzieckich marynarzy, i gdy nareszcie zbliża się chwila wybawienia – nie zjawia się niebieska eskadra, aby wybawić mężnego niewolnika, nie widać zjawienia się anioła niebieskiego, idącego po wodach i uciszającego rozszalałe fale, nie ma nadprzyrodzonego znaku niebywałego cudu, który by tu się dokonywał, lecz każdy zmuszony jest uchwycić się, jeden części masztu, drugi kawałka deski, inny jeszcze resztek rozbitego okrętu lub wpław puścić się do brzegu, aby ocalić swe życie. Jest to wzór dany przez Boga dla naszego życia i wspaniała wieść ku pomocy żyjącym w tym codziennym świecie, w zwykłym otoczeniu i tysiącu różnorodnych doświadczeń, z którymi spotykamy się w praktyce – Bóg jest z nami w każdej sytuacji. Jego obietnice i pomoc nie podnoszą nas ponad płaszczyznę wszelkich doświadczeń; ale właśnie przez te przeżycia doskonali się nasza wiara, a Bóg lubi przeplatać złotą nicią swej miłości, tę okrywającą nas tkaninę codziennych przeżyć.