Strumienie na pustyni - 12 czerwca Drukuj Email
Autor: L.B.Cowman   
niedziela, 12 czerwca 2016 00:00

Iżeście w Nim ubogaceni zostali we wszystko. (1 Kor. 1,5)

Czy zdarzyło się wam spotkać ludzi, którzy przeżyli wielkie nieszczęście, które zmusiło ich uciec się do usilnej modlitwy? Stopniowo boleść nieszczęścia uciszała się, a słodycz wiary pozostawała i ogrzewała ich dusze. Podobnie bywa w przyrodzie; późną wiosną obserwowałem burzę; niebo pociemniało, tylko tu i ówdzie przecinała je jasna błyskawica. Wicher huczał; deszcz lał, jak gdyby rozerwały się zawory niebieskie. Zniszczenie było ogromne. Ani jedna pajęczyna wisząca na zewnątrz domu nie ocalała wśród huraganu, który zdruzgotał nawet potężnego dęba, szeroko rozpościerającego mocne gałęzie. Po pewnym czasie błyskawice i grzmoty ucichły, ustał deszcz, zerwał się zachodni wiatr ze słodkim aromatem i pognał chmury, a oddalająca się burza, przybrawszy prześliczną postać wielobarwnej wstęgi – tęczy, z uśmiechem oglądając się wstecz, zniknęła w oddali.

Przez szereg tygodni pola były upiększone pstrymi kwiatami, i w ciągu całego lata łąki okryte były zieloną trawą; woda w strumieniach nie wysychała, a drzewa rzucały daleko głębszy cień, dzięki minionej burzy, choć ludzie zapomnieli dawno i o huraganie, i o tęczy i o potokach deszczu.

Być może, iż Bóg nie poprowadzi nas łatwą drogą do Ziemi Obiecanej, lecz On obiecał, że droga ta będzie bezpieczna.

Huragan spowodował, że w Indiach zostały odkryte pokłady złota. Czyż nie silne burze doprowadziły niektórych z nas do odkrycia niewyczerpanych bogactw miłości Bożej w Chrystusie Jezusie?