Strumienie na pustyni - 12 październik Drukuj Email
Autor: L.B.Cowman   
poniedziałek, 12 października 2015 20:00

... kazał pojmać Józefa i wtrącić go do więzienia, ... Ale Pan był z Józefem ... i sprawił, że szczęściło mu się we wszystkim, cokolwiek czynił. 1 Moj. 39, 20-23

Gdy Bóg dopuszcza, by osadzono nas w więzieniu za to, że byliśmy Mu wierni, On idzie tam razem z nami, i więzienna cela przeobraża się w najbardziej błogosławione miejsce w świecie. Józef właśnie tego doświadczył. Nie sprzeciwiał się, nie narzekał, nie okazywał rozgoryczenia i nie upadł na duchu z powodu krzywdy, jaka go spotkała. Gdyby tak nie było – naczelnik więzienia nie okazałby mu takiego zaufania. Józef po prostu nie użalał się nad sobą, ale z pokorą i w cichości przyjął na siebie ten los. Józef wiedział komu zaufać i dlatego mógł cierpliwie znosić trudną sytuację, w jakiej się znalazł.

Strzeżmy się ubolewania nad sobą i zapamiętajmy, że najmniejsze uczucie litości dla samego siebie, które dopuścisz do serca, przyniesie fatalny skutek. Dlatego na zawsze odsuńmy je od siebie. Józef Bogu powierzył swój los. Dzięki temu i naczelnik więzienia mógł wszystko powierzyć Józefowi.

„Panie Jezu! Kiedy zamkną się za mną drzwi jakiegokolwiek więzienia, zachowaj moją ufność i pomóż mi radować się Twoją obecnością, nie patrząc na krępujące mnie więzy. Daruj, aby moje uwięzienie posłużyło do rozpowszechnienia Twego Słowa. Nawet i w ciemnej celi zachowaj mię wolnym”.

Nauczyłam się doceniać mrok smutku – w tym mroku żywiej świeci jasne oblicze Chrystusa.